tlo.jpeg

Każdy kto ma uszy niechaj słucha. Niech uszu nadstawia, słucha czujnie, selektywnie, świadomie. Dobierajmy dźwięki tak, żeby miały na nas jak najlepszy wpływ. Delektujmy się harmonią. I pielęgnujmy w sobie ten dobrostan z błogością i bez poczucia wyższości nad tymi, którzy nie mają dość cierpliwości. Cieszmy się dobrą muzyką a ona będzie dla nas dobra.

 

Ogromna jest siła muzyki, wiem co mówię, śpiewałam kołysanki swojej maleńkiej córce i udawała mi się rzecz z pozoru niewykonalna, najwyższy stopień słodkości dziecka- słodki sen. Widziałam też tłumy śpiewające wspólnie jedną piosenkę, która wprawiała je w stan zbliżony do transu. Są melodie, które uspokajają, ale są też takie, które motywują do różnych działań, zagrzewają do walki, dodają mocy albo pielęgnują naszą depresję. Muzyka prowadzi człowieka przez życie, od rytmu tam tamów przez mruczanki, pościelówy, wszelkiego rodzaju protest songi, taką, przy której ma się ochotę kochać i taką, która pomaga spuścić powietrze albo łomot. Cudowna jest różnorodność. Precz z nudą!

Muzyka była dla mnie w pewnym momencie niemal całym życiem; oddychałam prawidłowo i pełną piersią tylko na scenie. Stworzyłam sobie mechanizm, który podtrzymywał moje funcje życiowe. Muzyka, głównie ta aktywnie tworzona, wpływa na neurofizjologiczne procesy mózgowe, potrafi obniżyć napięcie mięśni a nawet zredukować ból. Mój redukowała.

 

Mam przyjaciółkę wokalistkę, która zajmuje się muzykoterapią. Jej samochód wypełniony jest drewnianymi bębenkami, które wysypują się przy każdej próbie otwarcia bagażnika. Towarzyszy temu zawsze terapeutyczny perlisty śmiech i kilka adekwatnych żartów. Bębenki są powiązane w grona, żeby można było wejść z nimi na raz do salki z małolatami, które nie wiedzą jeszcze, że za chwilę nowonarodzone dźwięki otworzą im nieznane dotąd rejony świadomości. W czasie śpiewania z Sylwią niemal czuję jak mi się regenerują organy i prostują ścieżki. Jak dziecko się radośnie wykrzyczy, jak poczuje wspólnotę przez rytm, to nie ma już takiej ochoty kopnąć pani czy przyłożyć koledze.

Śpiew poprawia ukrwienie mózgu, umożliwia szybszy przepływ energii, odblokowuje czakramy i ma przez to wpływ terapeutyczny- od łagodzenia obyczajów aż po porządkowanie systemów w tkankach.

Energia składająca się z milionów atomów zawarta jest w emocjach, które mają moc. Nie bez przyczyny pewnie słowo eMOCje oparte jest na na słowie MOC.  Bo czy tego chcemy czy nie- to emocje stanowią siłę napędową ludzkich działań. I nadają sens sztuce. Kto rządzi emocjami ten rządzi światem!

 

Nie to jest najważniesze jaki to gatunek muzyczny i jak ktoś będzie daną szufladę nazywał, ale jakie wywołuje emocje. To one sprawiają, że piosenka przez wiele tygodni czy lat utrzymuje się w głowie i przy kolejnych przesłuchaniach przyprawia nas o wzruszenie, przyspieszone bicie serca i wspomnienia.

A propos wspomnień, to głęboko poruszyła mnie wiadomość, którą przyniosła mi po jednym z koncertów para miłych ludzi. Wskazując na równie miłego jak rodzice kilkulatka zakomunikowali mi konfesyjnym tonem, że został poczęty przy mojej muzyce. Poczułam coś w rodzaju rodzinnej dumy i to, że jakiś był do mnie niepodobny nie miało dla mnie żadnego znaczenia. Moc zawarta w muzyce jest nie do przecenienia!