desk.pl

facebook.com/renataprzemyk

cafemlynek.pl

annasaraniecka.pl

magazynstyle.pl

pracownia.org.pl/dz


Jeśli na tej stronie
jest błąd - zgłoś go!
 

Moja Intymna Przestrzeń

# Twoja ostatnia płyta nosi tytuł "Unikat". W jakim stopniu ten materiał ma unikatowy charakter?

Renata Przemyk: Decydując się na ten tytuł miałam na myśli unikalne emocje. W każdym utworze znajduje się prywatna, intymna przestrzeń, którą mniej lub bardziej celowo zatrzymuję tylko dla siebie. Właśnie na niej staram się dojść do porządku ze swoimi emocjami. Część słuchaczy uzna te emocje za podobne do swoich. Dzięki temu będą mogli łatwiej wejść w klimat płyty, przeanalizować własne emocje, ustalić hierarchię wartości i z tym, niejako nowym, systemem wartości wyjść mocniejszym naprzeciw światu. To między innymi dlatego ta płyta ma własny kod genetyczny, własne linie papilarne. Jest niepowtarzalna, unikalna jak każdy z nas. A przecież to, co niepowtarzalne jest bardziej wartościowe.

# Powiedziałaś, że muzyczna przestrzeń pomogła Ci uporządkować emocje. Czy wydarzyło się coś, co zmusiło Cię do ich opanowania?

Renata Przemyk: Prędzej czy później przychodzi mądrość życiowa, która zmusza do przemyślenia tego, co naprawdę było ważne. Upływ czasu powoduje, że zaczynamy inaczej patrzeć na to, co się wydarzyło. Stajemy się bardziej krytyczni wobec siebie samych. A sięgając pamięcią w swoją przeszłość orientujemy się, że takie drobiazgi jak czyjś uśmiech, zapach, dotyk ręki są najważniejsze.

# Kiedy przychodzą złe chwile zaczynasz doceniać to, na co wcześniej nie zwracałaś uwagi?

Renata Przemyk: Virginia Woolf napisała, że w pamięci pozostają tylko te chwile, które intensywnie świadomie przeżywamy. Większość życia przemija w nieświadomości tak, jakby to, co nas spotyka od razu przechodziło w niebyt. Żyjemy w zawieszeniu wykonując pewne czynności niemal mechanicznie, dlatego nie potrafimy przypomnieć sobie czegoś, co kiedyś uznawaliśmy za coś esencjonalnego. Pozostają właśnie tylko te drobiazgi - jak drogowskazy.

# Jaki jest Twój ulubiony sposób kolekcjonowania wspomnień?

Renata Przemyk: Bardzo lubię fotografie. Żałuję, że nie mam praktycznie żadnych zdjęć z dzieciństwa poza kilkoma zdjęciami z okresu, gdy chodziłam do przedszkola. Nie mam nawet takich klasowych. I zastanawiam się jakie to ma przełożenie na to, że nie pamiętam siebie jako dziecka. Pamiętam tylko kilka wydarzeń, w tym jedno, gdy miałam trzy lata, a mój brat miał wtedy wypadek. Teraz jestem pełna podziwu dla swojej trzy i półletniej córki, która pamięta niektóre zdarzenia sprzed dwóch lat, gdy nie umiała jeszcze mówić. Być może za kilka lat o nich zapomni.

# Myślisz o przemijaniu?

Renata Przemyk: Zastanawiam się raczej nad tym, jaki wpływ mam na to, by jak najwięcej zapamiętać.

# Mówisz tak, jakbyś miała już całe życie za sobą, a tymczasem masz je przed sobą. Tak samo jak karierę.

Renata Przemyk: Bardziej interesuje mnie pielęgnowanie emocji niż dbanie o spektakularną karierę.

# Dlaczego żyjesz trochę na uboczu?

Renata Przemyk: Nie należę do osób nachalnych, również medialnie. Stosunkowo często trafiam jednak na powtórki starych programów z moim udziałem. Jeżeli nie muszę, to nie ruszam się na krok ze wsi w której mieszkam. Zaszywam się na swoim strychu i tam komponuję kolejne utwory. W tych piosenkach jest kawał mojego życia, mój sposób myślenia, nawet poczucie humoru. Spotykam się z pochlebnymi opiniami, przejawami sympatii, ale wiem, że tak naprawdę nikt mnie nie zna. Ludziom najczęściej wystarcza wizerunek...

# Hmmm...

Renata Przemyk: Ludzie mnie znają ze sceny, z płyt. A nie osobiście. Może dlatego w głowie mi się nie przewróci, bo im nie chodzi o mnie ale o to, co robię. Jestem medium. Dlatego popularności nie odnoszę do siebie samej, ale do tego, co robię.

# Zawsze byłaś odporna na to, co niesie ze sobą kariera?

Renata Przemyk: W moim przypadku wszystko przychodziło stopniowo. Ludzie przeżywają szok, gdy popularność spada na nich z dnia na dzień. Ktoś kto pochodzi z małego miasteczka, wygra jakiś konkurs, nagra płytę, którą kupują tysiące osób, na pewno na chwilę traci orientację. A ja miałam dystans do tego, co robię. Zresztą wszystko działo się niejako poza mną. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak podobają się moje pierwsze dwie płyty, bo w tym czasie nie miałam telewizora ani radia. Nawet telefon miałam na korytarzu w akademiku. Nie docierało do mnie bardzo wiele rzeczy. Nie wiedziałam, które piosenki były emitowane. A nawet jeżeli ktoś mi coś powiedział to i tak nie brałam wszystkiego na poważnie. Zresztą nic nie przyszło bez ciężkiej pracy. Na początku byłam selekcjonerem repertuaru i producentem płyt. Niedługo później aranżerem, a potem zagarnęłam już całą muzyczną działkę - poza graniem na koncertach.

# Jak to się stało, że postanowiłaś śpiewać?

Renata Przemyk: Jako nastolatka śpiewałam w zespole oazowym. Kiedy usłyszałam własny głos w kościele, nabrałam wiary w siebie.

# Nie chciałaś zdawać do akademii muzycznej?

Renata Przemyk: Zdawałam już jako studentka bohemistyki, ale mnie nie przyjęto. Już wtedy preferowałam specyficzny repertuar. Nie wiem, czy to źle, czy dobrze. Na pewno tego nie żałuję. Studiowałam slawistykę i koncertowałam. Miałam poczucie, że bez akademii muzycznej nie śpiewam wystarczająco profesjonalnie, dlatego szukałam nauczyciela. I znalazłam fantastycznego - Bolka Rawskiego, kierownika muzycznego krakowskiego Teatru im. Juliusza Słowackiego. Dzięki niemu pokonałam wewnętrzne opory, stałam się świadoma tego, jakimi możliwościami głosowymi dysponuję, opanowałam technikę.

# Od początku masz oryginalny wizerunek sceniczny.

Renata Przemyk: Nie pracowałam nad nim ze sztabem stylistów. Ta moja "dziwność" jest całkowicie naturalna. Dobieram po prostu ciuchy w których dobrze się czuję i które pasują do tego, co śpiewam.

# Mówisz o sobie, że jesteś nieśmiała. Ale słuchając Twoich tekstów sprawiasz wrażenie osoby pewnej siebie, dynamicznej.

Renata Przemyk: Nie ma tu żadnej rozbieżności, ponieważ muzyka daje mi szansę większego kontaktu z ludźmi. Jest dla mnie językiem bardziej oswojonym, uniwersalnym. Piosenkę mogę przygotować bez pośpiechu i dobrze ją przemyśleć.

# Z jakimi założeniami przystępowałaś do pracy nad albumem "Unikat"?

Renata Przemyk: Zależało mi na nośnych melodiach, wzruszających, bogatych aranżacjach. Chciałam również oprawić całość w ten sposób, by żaden instrument ani głos nie wysuwały się na pierwszy plan. Tak, by była ta spójna całość niosła czyste emocje zawarte w tekstach Anki Saranieckiej.

# Od początku współpracujesz z Anką Saraniecką?

Renata Przemyk: Przyjaźnimy się i pracujemy razem już siedemnaście lat. Myślę, że na płycie "Unikat" znalazły się jej najlepsze teksty i cieszę się, że to ja mogę je śpiewać. Mam komfortową sytuację, bo Anka jest świetnym psychologiem, w dodatku niezwykle muzykalnym. Jej przenikliwość i dobitność niektórych stwierdzeń wciąż mnie zaskakują. Nigdy nie pisze do piosenek, które jej się nie podobają, więc nie ma w tej współpracy nawet grama niewiarygodności czy przymusu.

# W zeszłym roku podjęłaś się skomponowania piosenek do komedii muzycznej "Odjazd" dla Teatru Rozrywki w Chorzowie.

Renata Przemyk: Tak, przyjęłam tę propozycję. Było to fantastyczne przeżycie, bo po raz pierwszy nie pisałam piosenek tylko dla siebie. Na razie jest to materiał przygotowany do grania przez orkiestrę i do śpiewania przez aktorów. Ale mam nadzieję, że wkrótce ukaże się na płycie.

# Jesteś również autorką ilustracji do "Wierszy niepozbieranych" Marty Klubowicz.

Renata Przemyk: Zastanawiałyśmy się, jak całość oprawić graficznie. Rysowałam coś na komputerze i wtedy Marta wpadła na pomysł, że powinnam zilustrować tomik jej poezji. Po długim zachęcaniu zgodziłam się. Nie jestem zawodowym rysownikiem, więc zadanie nie było łatwe. Zależało mi na symbolicznym potraktowaniu rysunków. Miały ilustrować myśl przewodnią poszczególnych rozdziałów.

# Jakie nadzieje wiążesz z wydaniem płyty "Unikat"?

Renata Przemyk: Skoro nagrałam ją, przy ogromnym udziale oddanej grupy osób, to zależy mi, aby jak najwięcej osób dotarło do niej, a później dokonało wyboru czy chcą żeby została z nimi na dłużej. Nie mam potrzeby podobania się wszystkim, ale największą satysfakcję daje mi poczucie, że jest sporo takich osób, które myślą i czują podobnie jak ja.

# Większość Twoich albumów uzyskało status Złotej Płyty. Znasz zatem receptę na sukces?

Renata Przemyk: (śmiech) Mam chyba szczęście do ludzi.

Wywiad przeprowadzony przez Sławomira Ulrycha dla "Nowego Dziennika".

Wszelkie prawa autorskie związane ze stroną oraz materiałami zamieszczonymi na niej, są wyłączną własnością Renaty Przemyk. Kopiowanie całości lub części znajdujących się na niej materiałów, bez zgody właściciela jest surowo zabronione. (C) & TM Renata Przemyk. All rights reserved.
Webmaster: AlienArt Projekt i realizacja witryny: AlienArt Hosting: desk.pl