desk.pl

facebook.com/renataprzemyk

cafemlynek.pl

annasaraniecka.pl

magazynstyle.pl

pracownia.org.pl/dz


Jeśli na tej stronie
jest błąd - zgłoś go!
 

Strasznie nie lubię zabijać...

# Renata powiedz nam, czy interesujesz się sztuką?

Renata Przemyk: Przyznam, że interesuję się, ale planuję zostawić sobie ten prawdziwy etap fascynacji na trochę późniejszą starość. Kiedyś malowałam i rysowałam, ale były to tylko początki mojej krótkiej przygody z pędzlem i ołówkiem. Przede wszystkim moje możliwości ograniczał wtedy brak odpowiedniego sprzętu i niezbędnego miejsca w domu. W chwili obecnej bardzo lubię czytać literaturę o malarstwie, chłonę mnóstwo książek biograficznych o słynnych, a według mnie najlepszych, malarzach. Ciekawi mnie ich sposób dochodzenia do pewnych przemyśleń czy wyrażania się, a także proces twórczy i jego związek z życiem artysty.

# Byłaś na wystawie "od Maneta do Gauguina"?

Renata Przemyk: Niestety nie... Przestraszyły mnie ogromne tłumy zwiedzających i zrezygnowałam ze stania w długiej kolejce. Cały czas mam jednak nadzieję, że uda mi się jeszcze kiedyś zobaczyć tę wystawę w Paryżu.

# Ile miałaś lat, gdy zaczęłaś ćwiczyć Karate? Długo to trwało?

Renata Przemyk: Miałam 16 lat. Chodziłam na treningi przez półtora roku, lecz musiałam zrezygnować z tego sportu ze względów zdrowotnych.

# Chciałaś studiować śpiew na Akademii Muzycznej w Katowicach. Czy studia na tej uczelni mogłyby wpłynąć na sposób Twojego śpiewania?

Renata Przemyk: Wydaje mi się, że tak. W chwili obecnej cieszę się, że mnie tam nie przyjęto. Panuje tam tendencja naginania ludzi do pewnych schematów, podobnego sposobu śpiewania. Ja wbrew sobie tego uniknęłam. Zależało mi wtedy tylko i wyłącznie na warsztacie, potrzebowałam odnalezienia w sobie pewnych możliwości technicznych. Na szczęście trafiłam do świetnego nauczyciela na prywatne lekcje i u niego łyknęłam tej czystej techniki, której potrzebowałam. Byłam wtedy już osobą na tyle ukształtowaną, że wiedziałam jak chcę śpiewać. Dzięki temu nie zmarnowałam czasu, który musiałabym poświęcać na normalny tok nauczania studiów dziennych. Z prywatnych lekcji wyciągnęłam to, co najlepsze. Pogłębił się w ten sposób mój wewnętrzny bunt, szukałam innych, własnych rozwiązań. Myślę, że dobrze się potoczyły moje losy.

# Rozumiem, że porażka przy egzaminach na Akademię Muzyczną skłoniła cię do zdawania na slawistykę?

Renata Przemyk: Nie, to było trochę inaczej. Byłam już studentką III roku slawistyki, gdy zdecydowałam się próbować swoich sił na Akademii. Nie zamierzałam jednak rezygnować z moich studiów, chciałam studiować śpiew jako drugi fakultet.

# Uczyłaś się systematycznie czy zostawiałaś wszystko na ostatnią chwilę?

Renata Przemyk: To zależało od przedmiotu, np. literaturę zawsze starałam się mieć opanowaną "na bieżąco", natomiast pozostałych rzeczy uczyłam się jednak tuż przed egzaminami. Tak, jak większość osób (śmiech).

# Opowiedz nam o zespole Rewizja.

Renata Przemyk: Z wielkim sentymentem wspominam okres, kiedy śpiewałam z Rewizją. Nie trwało to długo, ale zdążyliśmy wygrać parę okolicznych festiwali na Podbeskidziu. Mam nawet z tego okresu kilka wspaniałych pamiątek: malowane dzbanki, obrazy miejscowych artystów, dyplomy – czyli wszystko to, co dostawało się w nagrody. Bardzo miło to wspominam.

# Był to zespół punkowy?

Renata Przemyk: Raczej nie. Gralismy bardzo różnorodną muzykę, głównie dominowały elementy rocka i jazzu. Było to trochę ostrzejsze granie, ale nie da się tego dokładnie określić stylistycznie.

# Co urzekło cię w występie Pawła Wenderskiego podczas "Szansy na sukces", że postanowiłaś przyznać mu główną nagrodę?

Renata Przemyk: Przede wszystkim był to bardzo udany występ, jego śpiewanie było wyraziste i naprawdę barwne. Fajnie się tego słuchało, stanowiło to spójną całość. Widziałam, jak bardzo Paweł się angażuje, że podoba mu się to, co robi. W "Szansie na Sukces" najważniejszym jest być przekonywującym przez te 3 czy 4 minuty, a on właśnie zrobił na mnie wspaniałe wrażenie.

# W 97 roku zespół Big Cyc nagrał piosenkę pt.: "Światem rządzą kobiety", która była odpowiedzią na sytuację panującą na polskim rynku muzycznym. Zespół próbował zorganizować audycję radiową z udziałem wymienionych w swoim utworze wokalistek. Jak myślisz, dlaczego z wyjątkiem ciebie reszta pań odrzuciła zaproszenia?

Renata Przemyk: Pewnie dlatego, że mają one inny rodzaj poczucia humoru (śmiech). Możliwe, że po wysłuchaniu tej piosenki mogły poczuć się urażone tym, w jaki sposób zostały przedstawione w kontrowersyjnym tekście Skiby. Szczerze mówiąc rozbawiło mnie to.

# Pamiętasz te dwa wersy dotyczące twojej osoby?

Renata Przemyk: Dokładnie nie pamiętam, ale było to coś w stylu "(...) a gdy zaśpiewa Renata Przemyk, odzyska zęby biedny emeryt (...)".

# Myślę, że to jest jak najbardziej pozytywne określenie...

Renata Przemyk: Tak też to odebrałam. Nie widziałam najmniejszego powodu, aby się obrażać. Inne artystki widocznie tak. To jest już kwestia ich poczucia humoru, lub jego braku.

# Uważasz, że hedonizm powinien być celem życia i naczelnym motywem ludzkiego postępowania?

Renata Przemyk: Wydaje mi się, że żyjąc zgodnie ze wszystkimi przykazaniami porządnego, dobrego człowieka wcale nie musimy unikać przyjemnosci. Bez względu na wiek i okoliczności, nie robiąc nikomu krzywdy, możemy się swoim życiem bawić. Ani w Biblii, ani w innych szlachetnych źródłach nie jest napisane, że życie ma być dla człowieka potokiem cierpień. Jeśli ktoś czuje powołanie, to jest oczywiście bardzo chwalebne, ale nie uważam był to grzech, jeśli tego powołania akurat nie czuje. Jeżeli nie wyrządza nikomu krzywdy, to dlaczego nie może się od czasu do czasu zabawić? Wszystko musi mieścić się jednak w swoich granicach, by przy tym wszystkim nie zatracić sensu życia i istoty człowieczeństwa.

# Ekshibicjonizm jest potrzebą, czy tylko grą hormonów?

Renata Przemyk: Myślę, że bez względu na płeć, gdzieś w każdym z nas drzemie potrzeba podobania się, pokazania tego, w czym jest się dobrym. Wtedy wzbudza się wokół siebie zainteresowanie, akceptację. Jeżeli ktoś ma bardzo twórczą naturę, to odczuwa potrzebę pokazania tego, co stworzył. Prędzej czy później zorientuje się, w czym jest rzeczywiście dobry. Im jest lepszy, tym jego kontakt z odbiorcą może być ciekawszy i intensywniejszy. Powinno to być utrzymane w rozsądnych granicach, bo nie chodzi tutaj o totalne obnażanie się, wywalanie z siebie flaków, tylko dzielenie swoim darem. Sztuką jest, by na innym poziomie niż rozmowa nawiązać kontakt z ludźmi, ofiarować im siebie i to, co się robi.

# Wiadomo, że sztuka porozumiewania się z partnerem, aby umocnić związek, polega na kompromisie. Jak bardzo, według ciebie, musimy się poświęcać, by układ był jak najlepszy?

Renata Przemyk: Zalety partnera muszą przewyższać jego wady (śmiech). Mówi się, że miłość zwycięży wszystko, więc trzeba dać jej czasami szansę ma przetrwanie. Natomiast jeśli z miłości pozostało już tylko poświęcenie, to chyba nie ma większego sensu ratowania związku. Wszystko zależy od wielkości idei. Jeżeli dwoje ludzi nadal wyrażają tak samo wielkie zaangażowanie, jeśli uczucie przewyższa stopień kompromisu to myślę, że taki związek ma sens.

# Jak się czujesz jako żona Jana Marii Rokity?

Renata Przemyk: To jest jakiś absurd, jedna z największych plotek jakie usłyszałam na swój temat. Komu mogło w ogóle przyjść coś takiego do głowy? Nie dość, że człowiek ten jest politykiem, to w dodatku wcale nie jest ładny (śmiech).

# Teraz typowo kobiece pytanie. Jakie są twoje ulubione kwiaty?

Renata Przemyk: Róże i żółte tulipany.

# Masz takie kwiaty w swoim ogrodzie?

Renata Przemyk: Mam bardzo dużo róż. Tulipany u mnie kiepsko się przyjmują, bo mieszkam w górskim klimacie, ale pewnie kiedyś zaeksperymentuję i spróbuję je zasadzić.

# Masz olbrzymi ogród. Sama wykonujesz w nim wszystkie prace?

Renata Przemyk: Tak, sama to robię i sprawia mi to wiele radości.

# Masz w domu również dwa pieski. Powiedz, czy sprawiają ci one jakieś problemy?

Renata Przemyk: Mam duży problem ze swoimi psami, gdyż uwielbiają one wodę i pływanie, w związku z tym rujnują mi w ogrodzie staw. Zrobiły z niego dosłownie bajoro. Obecnie rozpoczęłam stawianie płotku, żeby nie wchodziły do wody kiedy chcą. Póki co sama nie mogę pływać, bo pieski całkowicie opanowały mój staw. W dodatku po mokrej zabawie, z obłoconymi łapami, wchodzą do domu!

# Boisz się pająków?

Renata Przemyk: Strasznie nie lubię zabijać pająków, much czy komarów, ale w tym sezonie doprowadziły mnie one do ostateczności i trochę ich uśmierciłam (śmiech). Strasznie mnie pogryzły!

# Czy zwracasz uwagę na ochronę środowiska, tzn. segregujesz śmieci czy np. nie używasz szkodliwych kosmetyków?

Renata Przemyk: Nie używam kosmetyków testowanych na zwierzętach. Po prostu źle bym się czuła używając czegoś, co zostało stworzone kosztem niewinnych zwierząt. Poza tym jestem coraz bliższa przejścia na wegetarianizm. Póki co jem tylko drób i ryby. Przyznam, że na moją decyzję wpłynęły również ostatnio coraz częściej szalejące choroby zwierzęce.

# Co najczęściej serwujesz swoim gościom?

Renata Przemyk: Mam kilka swoich ulubionych dań, które podałam gościom i zasmakowały im. Ostatnio moją specjalnością są placki cukiniowo-ziemniaczane z sosem pomidorowo-oliwkowym, a na deser przyrządzam ciasto z bananami.

# A sama dużo jesz?

Renata Przemyk: Lubię smacznie i dobrze zjeść, ale nie należę do osób, które myślą tylko i wyłącznie o tym, co by wrzucić do żołądka. Ze mną jest tak, że raz ciężko mnie oderwać od czegoś pysznego, a raz równie trudno zagonić do posiłku, gdy np. czytam coś interesującego.

# Wierzysz w zabobony, np. feralną trzynastkę czy czarnego kota przebiegającego przez drogę?

Wierzę w cuda, ale przesądna nie jestem. Czarne koty nie są w stanie mnie zatrzymać, gdy je zobaczę to nie spluwam również przez lewe ramię (śmiech). Zawsze też dziękuję, gdy ktoś życzy mi powodzenia, a jakby tego było mało, nie przejmuję się "pechową trzynastka".

# Boisz się śmierci? Wierzysz w życie pozagrobowe?

Renata Przemyk: Wierzę. Nie boję się swojej śmierci, martwię się o życie moich bliskich. Boję się natomiast bólu i choroby- są to rzeczy, do których nigdy się nie przygotuję i nie zaakceptuję ich.

# Agnieszka Chylińska z zespołu O.N.A. powiedziała, że chciałaby pozostawić po sobie niedosyt. Co ty chciałabyś po sobie zostawić?

Renata Przemyk: Ja chciałbym pozostawić po sobie kawałek sztuki. Aby były to fajne piosenki, które pozostały by w pamięci słuchacza dłużej niż przez jeden sezon. Agnieszce chodziło zapewne o to, żeby swoja osobą nie zanudzić ludzi. Myślę, że jest to bardzo rozsądne. Ludzie wykorzystują swoje "pięć minut" i starają się być dosłownie wszędzie. W pewnym momencie następuje przesyt, a później bardzo ciężko jest wszystko odkręcić. Ale mega populizm na szczęście mi nie grozi (śmiech).

Wszelkie prawa autorskie związane ze stroną oraz materiałami zamieszczonymi na niej, są wyłączną własnością Renaty Przemyk. Kopiowanie całości lub części znajdujących się na niej materiałów, bez zgody właściciela jest surowo zabronione. (C) & TM Renata Przemyk. All rights reserved.
Webmaster: AlienArt Projekt i realizacja witryny: AlienArt Hosting: desk.pl