desk.pl

facebook.com/renataprzemyk

cafemlynek.pl

annasaraniecka.pl

magazynstyle.pl

pracownia.org.pl/dz


Jeśli na tej stronie
jest błąd - zgłoś go!
 

Rozmowa z Renatą Przemyk

Większość jej płyt uzyskało status złotych za sprzedaż ponad 50.000 każdego tytułu, wielokrotnie były nominowane i nagradzane, przeważnie za indywidualność artystyczną. Pomimo niezbyt komercyjnego zacięcia artystki, zyskały pochlebne recenzje pośród publiczności, krytyki muzycznej i przemysłu fonograficznego (Fryderyk). Koncertowała również we Francji (Normandia, Bretania, Paryż) i w Nowym Yorku, choć najbardziej - także ze względu na znaczenie słów w swoich utworach - ceni polską publiczność.

Mowa o Renacie Przemyk, która 22 kwietnia (dwa dni po koncercie w klubie ALCHEMIA w Krakowie) zagrała w Zabrzu jeden z koncertów promujących jej ostatni, melodyjny, spokojny oraz nadzwyczajnie refleksyjny album - "Unikat". Nastrojowe utwory wyrwane z nowego krążka hipnotyzowały w linii prostej - artystka-publiczność. Po koncercie udało mi się porozmawiać z samą prowodyrką owego zdarzenia.

# Czy utwór "Zona" to Twój wybór na singiel czy wybór wytwórni?

Renata Przemyk: Jeśli chodzi o single i politykę firmy, to zazwyczaj ja sugeruję utwory, które według mnie są najbardziej reprezentatywne. Wytwórnia wybiera spośród nich najbardziej ich zadaniem "radiowy". Tym razem było o tyle trudno, że możnaby połowę płyty zaproponować i byłaby jednocześnie wystarczająco artystycznie i niewystarczająco popowo reprezentatywna w skali kraju. Trudno też było wybrać jedną piosenkę, która oddawałaby klimat całości, bo to spójny klimatycznie album. Ostatecznie wspólny wybór padł na "Zonę"?.

# Ile utworów powstało podczas nagrywania "UNIKATU" i nie znalazło się na płycie?

Renata Przemyk: Nie jakieś sto tysięcy, ale drugie tyle ile się na niej znalazło - mniej więcej.

# Mają one jeszcze szansę przebić się w innej formie, bądź na kolejnej płycie?

Renata Przemyk: W formie piosenkowej nie. Zdarzyło mi się, że wykorzystałam jeden motyw w teatrze, bo właśnie takiego klimatu potrzebowałam i przypomniałam sobie, że kiedyś już powstał podobny.

# Czy czujesz się swobodna w tym jak i co robisz czy towarzyszy Ci myśl "chciałabym, jednak nie mogę, bo..."?

Renata Przemyk: Przede wszystkim ciągle czuję się ograniczona tremą. Ciągle mam poczucie, że mogłabym coś zrobić lepiej. To jest trochę chore podejście, bo nigdy nie czuję się tak stuprocentowo usatysfakcjonowana z tego, co sama zrobię. Tak naprawdę największa przyjemność pojawia się, kiedy widzę, że ludzie reagują bardzo żywo. Jestem bardzo wzruszona, że śpiewają piosenki razem ze mną. Byłam zaskoczona, że znają teksty z nowej płyty, której premiera była raptem trzy tygodnie temu. Musieli słuchać ich często w domu. To jest cudowne, kiedy muzyka trafia do ludzi a teksty pozostają im w pamięci i potem mogą śpiewać razem ze mną, przeżywać wspólnie - wspaniałe uczucie.... Jednak zawsze towarzyszy mi przekonanie, że może mogłam jeszcze lepiej zaśpiewać tego dnia. Ten typ tak ma!

# Teksty pisze Ania Saraniecka. Można w nich zauważyć, że nawet, jeśli są ostrzejsze to Ty nie atakujesz, a bronisz. Czy ta treść pasuje do Ciebie i utożsamiasz się z nią?

Renata Przemyk: Bardziej niż kiedykolwiek. Przy okazji tego, że traktują one o sferach prywatnych, punkcie widzenia i sposobie przeżywania, to są na tyle uniwersalne, że mogą trafić do wielu ludzi. Są pewne nastroje, które się przeżywa trochę podobnie, ale jednak każdy z nas odrobinę inaczej, na własny sposób. I właśnie ta inność jest najcenniejsza. W każdym człowieku tkwi coś niepowtarzalnego. Anka to zauważyła i oddała w słowach, a słuchacze to docenili. Istotne jest to, aby się umieć zatrzymać i zastanowić w spokoju nad tym, co jest w życiu najważniejsze. Nasz sposób przeżywania historii, ale też nasze relacje z innymi osobami, zwłaszcza tymi najbliższymi, wszystko to determinuje nasz wewnętrzny świat. Czas pokazuje, że najcenniejsze jest to, co zostaje w pamięci jako jedno z niewielu ważnych wspomnień. Takie wewnętrzne spojrzenie jest mi bardzo bliskie. Przy pomocy środków artystycznych, wspaniałych tekstów Anki, zaaranżowanej trochę spokojniej muzyki - gitar akustycznych, akordeonów, dźwięku pianina i smyków, odrobiny elektroniki i potoczystych melodii, udało się osiągnąć bardzo spójny ładunek emocjonalny, który niesie treści bardzo osobiste. Nie boję się już mówić o uczuciach. Do tego trzeba dojrzeć, stanąć twarzą twarz z własnym życiem, przeanalizować, przyjrzeć mu się, polubić siebie, docenić drobiazgi, szczęście. Dojrzałość chyba polega na tym, że docenia się to, co się ma, przygląda się temu i dostrzega coś naprawdę wartościowego, a nie goni się ciągle za czymś bardzo odległym, ponoć lepszym niż to, co mamy. Takie spojrzenie na siebie i świat jest mi bliskie z bardzo wielu względów. Miałam też nadzieję, że wielu ludzi odnajdzie swoje przeżycia i podobieństwa do tego, co im się przydarzyło, w tych nastrojowych piosenkach. Zaryzykowałam, ale warto było pokazać trochę inne oblicze.

# Czy są tematy, przed którymi się bronisz i nie chciałabyś o nich śpiewać?

Renata Przemyk: Przez długie lata granica intymności, szczerości i opowiadania o sobie była postawiona gdzieś daleko ode mnie, ale jak życie pokazuje nie ma się co zarzekać- dojrzałam do prywatności w sztuce. Chodziło tylko o odnalezienie odpowiedniej formy artystycznej. Ta granica się mocno przesunęła aczkolwiek nigdy nie będzie tak, że powiem o wszystkim. To już byłby ekshibicjonizm, a on z reguły trąci kiczem. Nie ma tematów tabu. Kwestia dobrego smaku i intuicyjnego wyczucia determinuje, czym dobrze jest się podzielić, a co lepiej przemilczeć.

# Jak sobie wyobrażasz artystkę niezależną, siebie za dziesięć lat w naszym kraju, opanowanym przez media?

Renata Przemyk: Ja nie należę do osób nachalnych medialnie i nie jest to tak, że wyłażę z każdego telewizora, radia i gazety. Teraz, przy okazji promocji nowej płyty, tych wiadomości o mnie jest odrobinę więcej, ale też nie tak, żebym w jednym programie tańczyła, a w drugim zakładała się, czy pan Wacław przeniesie bez zadyszki pianino na 46 piętro. Moja muzyka rozchodzi się raczej kanałami, poza "mainstreamem" i promocją medialną. Nie atakuję wszystkich przy pomocy massmediów nie pozostawiając wyboru. To będzie elegancka promocja- jak powiedziała szefowa mojej wytwórni i za co jestem jej szalenie wdzięczna. Mam, więc nadzieję, że komercjalizacja świata nie dotknie mnie to tak bardzo jak tych, którzy za punkt honoru stawiają pływanie głównym nurtem, bycie za wszelką cenę w centrum zdarzeń.

# Czy uważasz, że w mediach funkcjonuje przesadna cenzura, która utrudnia ludziom dostęp do czegoś, co sprawi, że zaczną myśleć?

Renata Przemyk: Tak, tą cenzurą z pewnością jest komercyjny charakter przedsięwzięcia. Znikają jeden po drugim programy, które ceniłam - jak te o książkach. Inne emitowane są po północy. Z wolnością słowa wcale nie jest dobrze. Już pod różnymi pretekstami się ją ogranicza. Zalewa nas płycizna mentalna i artystyczna. Po to, żeby reklamodawcy chcieli się reklamować, każde z mediów chce zagarnąć jak największą rzeszę odbiorców, obniżając poziom i podając na tacy coś, czego nie trzeba specjalnie kontemplować.

# Jaki jest tego cel?

Renata Przemyk: Jawnie komercyjny i finansowy.

# Tylko finansowy?

Renata Przemyk: Tak, zdecydowanie. Oczywiście prowadzi to do ślepego zaułka i jest krzywdzące dla iększości odbiorców. Nie mówię przecież o programach czy zjawiskach bardzo elitarnych i bardzo trudnych, bo one rzeczywiście poruszają się specyficznymi kanałami i do swoich odbiorców mają szansę dotrzeć przez wyspecjalizowane media. Trudno jest kulturze przez duże K, w dodatku nowa pani minister chce odebrać twórcom ich jedyne przywileje w postaci ulgi dochodowej. To rozłoży na łopatki również instytucje - teatry, kina. Czemu nie szuka oszczędności w szarej, skorumpowanej strefie? W prywatyzacji za przysłowiową złotówkę? Najłatwiej zabrać tym, których strajk na nikim nie zrobi wrażenia. Poeci nie pójdą pod sejm z transparentami...

# Telewizja to obowiązek czy przyjemność? Potrafisz się zrelaksować włączając "pudło"?

Renata Przemyk: Traktuję ją jako przyjemność, ale dobieram programy. Jest dużo bardzo fajnych. Córka uwielbia wszystkie filmy o zwierzętach, National Geographic i Animal Planet, więc oglądamy razem. Ostatnio oglądam sporo bajek (uśmiech). Nigdy jednak nie włączam pudła na chybił trafił, raczej szukam czegoś, co może mnie zainteresować. Zdarzają się cykliczne programy kulturalne, coraz rzadziej niestety.

# Jaką płytą bądź książkę byś poleciła? Co cię ostatnio wielce pozytywnie zaskoczyło?

Renata Przemyk: Jakiś czas temu przeczytałam eseje autobiograficzne Virginii Woolf. Nie zaskoczyły mnie jednak bardzo, ponieważ znam zdecydowaną większość tego, co napisała i zawsze nieodmiennie się wzruszam. Ukazała się też niedawno książka Olgi Tokarczuk, której nie zdążyłam przeczytać, jednak czytałam poprzednią i też bardzo polecam - "Ostatnie Historie" i wcześniejsze "Dom dzienny, dom nocny", również znakomite. Mogłabym wymienić jeszcze parę, ale już niekoniecznie tych, które wyszły ostatnio, bo fascynuje mnie głównie proza przełomu XIX i XX wieku- Proust, Yourcenar. Temat rzeka, nie radzę go zaczynać.

# Jakie są Twoje marzenia i czego można Ci życzyć?

Renata Przemyk: Zdrowia, zdrowia, zdrowia - dla mnie i najbliższych, a jak już to się uda, to jeszcze tylko dalekich podróży brakuje mi do szczęścia. Niestety nie miałam dość czasu do tej pory, by podróżować w najodleglejsze zakątki świata. Może w tym roku się uda?

Wywiad przeprowadzony przez Marcina Ryglewicza dla Krakowskiego Miesięcznika Studenckiego "Manko".

Wszelkie prawa autorskie związane ze stroną oraz materiałami zamieszczonymi na niej, są wyłączną własnością Renaty Przemyk. Kopiowanie całości lub części znajdujących się na niej materiałów, bez zgody właściciela jest surowo zabronione. (C) & TM Renata Przemyk. All rights reserved.
Webmaster: AlienArt Projekt i realizacja witryny: AlienArt Hosting: desk.pl