 |
|
|
|
|
 |
 |
| |

Jeśli na tej stronie jest błąd - zgłoś go! |
|
|
| |
|
Zostaje blizna
Renata Przemyk zaśpiewa w Wołominie (po raz pierwszy!) piosenki z najnowszej płyty "Blizna" oraz znane już, starsze utwory.
Być może zaśpiewa także: Nie opuszczaj mnie gdy tego chcę, Nie było aż tak źle, I nie wierz nigdy w to co mówię ci, Nie bez
złości, O miłości. Na scenie prowokująca i drapieżna, w życiu prywatnym wyciszona i zwyczajna. Od wielkomiejskiego gwaru
ucieka do podkrakowskiej wsi, tam nabiera sił i dystansu do świata i do ludzi. W rozmowie naturalna, spontaniczna, bez śladu
gwiazdorskiej pozy.
# Nie wmawiam sobie, że jestem normalną kobietą. To Pani słowa, Pani Renato. Jaka zatem Pani jest? Na scenie ekstrawagancka
i prowokująca, czarna i drapieżna, a tak naprawdę?
Renata Przemyk: Bardzo różna, ale przede wszystkim szczera i uczciwa...
# Ależ to się zupełnie nie opłaca.
Renata Przemyk: To prawda. Ale to widać, że na scenie nie gram, nie tworzę sztucznej kreacji, że wręcz wypływa ze mnie szczerość.
Nie kryguję się, bo nie muszę tego robić, bo takie zachowanie przychodzi mi z trudem. Stawiam na szczerość zarówno na scenie,
jak i w życiu.
# Ale lubi Pani prowokować publiczność, tekstami piosenek, wyglądem, choćby połączeniem uwodzicielskiej sukienki z glanami?
Renata Przemyk: Oczywiście, prowokuję, w nadziei, że to co robię skłoni widza do głębszego przeżycia. Po to przecież jestem, żeby
pobudzić do myślenia, wywołać refleksję. Kiedy udaje mi się poruszyć publiczność, czuję się artystką spełnioną. Jednak w życiu
prywatnym nie odbiegam od normy. Moja nietypowość wynika z zawodu. Na scenie obowiązuje ekspresja i energia, natomiast w domu
wyciszenie. Wtedy robię to, co chcę, nie zmuszam się do niczego.
# Jeden z pierwszych przebojów Renaty Przemyk, "Babę zesłał Bóg", feministki uznały za swój hymn. Czy uważa się Pani za
feministkę?
Renata Przemyk: Myślę, że tak. Jestem kobietą, znam wiele kobiet, wiem, jakie mają problemy i szczerze wypowiadam się o tych
sprawach. Nie chciałabym kojarzyć się z wojującym feminizmem, nie jestem zwolenniczką wychodzenia ze sztandarami na ulice. Kieruję
się tutaj zdrowym rozsądkiem, nie mówię, że kobiety są lepsze od mężczyzn. Mówię za to, że mają mniej praw.
# Mimo to, a może właśnie dlatego tak często w Pani tekstach pojawiają się silna kobieta i wrażliwy mężczyzna. Śpiewa Pani
o relacjach między nimi, a czasami wręcz o niemożności porozumienia.
Renata Przemyk: To prawda, że nie śpiewam o sytuacjach idealnych, o szczęściu. Bo kiedy to szczęście jest, trzeba je po prostu
przeżywać. A kiedy szczęście jest niepełne, wtedy sytuacja jest taka, jak w moich piosenkach. Jako kobieta uważam, że warto
przyjrzeć się takim związkom, ale nie uderzam przy tym w wielki dzwon. W moich tekstach jest dużo ironii, potrafię śmiać się
z męskich słabości, tak samo jak potrafię śmiać się z siebie.
# Teksty śpiewanych przez Panią piosenek są odważne i nie pozwalają na obojętność. O ich autorce, Annie Saranieckiej powiedziała
Pani kiedyś: "Miałyśmy dużo szczęścia, że trafiłyśmy na siebie." Wyobraża Pani sobie, że mogłaby zaśpiewać teksty innych autorów?
Renata Przemyk: Na tym etapie współpracy trudno cokolwiek zmienić. Tworzymy nierozerwalny duet, ja wyczuwam muzycznie jej teksty,
ona dopasowuje je idealnie do mojej muzyki. Łączy nas poczucie humoru, wartości, przyjaźń. Anka ma ogromny talent, jednocześnie
z najnowszą płytą ukaże się tomik jej wierszy. To jakby ukoronowanie wspólnej pracy.
# W "Czekasz i wymyślasz" mnie śpiewa Pani: Śpiesz się raczej wolno Bo nie warto biec gdy Wszystko jeszcze zdążysz mieć. Naprawdę
Pani tak myśli?
Renata Przemyk: Kiedy się biegnie, można tak wiele przeoczyć i nawet nie zauważyć, że minęło się coś ważnego. Życie biegnie bardzo
szybko, a człowiek jeszcze szybciej, zupełnie nie ma czasu, żeby się pochylić. Wiele uniwersalnych tematów poruszam na ostatniej
płycie. Śpiewam o wolności, walce z przesądami, ale także o tym, że trzeba się zatrzymać, zamiast gonić za różnymi dobrami,
rozmieniając się przy tym na drobne. Na tej płycie są "żywe" piosenki, które rzeczywiście mogą prowokować.
# Tego, co i jak Pani śpiewa nie da się umieścić w żadnej muzycznej przegródce. Jest Pani porównywana do Ewy Demarczyk i Kory
Jackowskiej.
Renata Przemyk: Kory Jackowskiej. Wszystko to mi bardzo pochlebia, bo to są wielkie osobowości. Jednak ja jestem sobą. Sięgam po
tyle gatunków muzycznych, że powinnam zaistnieć indywidualnie. Mam wrażenie, że dorobiłam się już własnego stylu.
# Jednak zawsze, gdy słucham "RekWijeM", przypomina mi się leśmianowski garbus. Tyle, że tamten umierał dość korzystnie,
a Pani bohater, "mały, gruby i niepozorny" prosił, by "pojawili się znów ci anieli". Ale bunt pozostał ten sam.
Renata Przemyk: Anka Saraniecka ma bardzo lekką rękę do stwarzania wyrazistych, barwnych historii.
# W plebiscycie "Polityki" znalazła się Pani w pierwszej setce najwybitniejszych artystów minionego stulecia. Jak tu nie
popaść w samozachwyt?
Renata Przemyk: Nie wiedziałam o tym. Mój sukces był systematycznie dawkowany, ja dojrzewałam razem z tym sukcesem, nigdy nie
było boomu, który pozwoliłby popaść w samozachwyt. Nawet gdyby przewróciło mi się w głowie, to mam przyjaciół, którzy zaraz
sprowadziliby mnie na ziemię. A poza wszystkim, największym sukcesem jest dla mnie, że robię to, co kocham.
# Dwa lata temu na płycie "Hormon" śpiewała Pani: "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię". Dlaczego? Toż
to czysty ekshibicjonizm.
Renata Przemyk: To była dość ironiczna opowieść o burzliwym związku. Konkretnie chodziło o to, że mężczyzna tak bardzo angażuje
się, żeby zdobyć kobietę. Dalsze słowa piosenki brzmiały: "Gdy odejdzie jedno z dwojga, kto pomyśli źle o tobie". Czy nie tak
właśnie bywa w życiu.
# Ostatnia płyta ma tytuł "Blizna". To słowo ma złe, smutne skojarzenia. Po czym ta blizna?
Renata Przemyk: Traktuję tę płytę jako przełom, śpiewam o tym, że trzeba się choć chwilę zastanowić nad własnym życiem, znaleźć
czas żeby wszystkie sprawy poukładać, a potem jeszcze mieć dość sił, żeby walczyć o własną wolność i o to czego współczesny
świat nam odmawia. Walczyć, żeby być wartościowym człowiekiem. Wartościowym dla siebie samego. Blizna jest słowem symbolicznym,
kluczem odnoszącym się do całej płyty. Blizna pozostaje w człowieku po każdym przeżyciu, zadrapaniu na psychice, rozczarowaniu.
To właśnie blizna przypomina o zacierającej się granicy między dobrem a złem.
# Śpiewała Pani kiedyś: Nie martw się przecież wiesz W życiu zdarza się Czasem kiepski dzień. Jaka jest Pani recepta na gorszy
dzień?
Renata Przemyk: Najlepszym sposobem jest odosobnienie i książka. Staram się zapomnieć o kłopotach, zatapiam w lekturę i przeczekuję
zły czas. Dobrym sposobem są też sprawdzeni przyjaciele, ale nie można fatygować ich zbyt często.
# Dziękuję za rozmowę.
Wywiad przeprowadzony przez Agatę Bochenek dla "Wieści Podwarszwskich".
|
|
|
Wszelkie prawa autorskie związane ze stroną oraz materiałami zamieszczonymi na niej, są
wyłączną własnością Renaty Przemyk. Kopiowanie całości lub części znajdujących się na niej
materiałów, bez zgody właściciela jest surowo zabronione. (C) & TM Renata Przemyk.
All rights reserved.
|
|
|
|
|