desk.pl
annasaraniecka.pl
pracownia.org.pl/dz
Jeśli na tej stronie
jest błąd - zgłoś go!
 

Od Renaty

Świąteczny felieton Renaty dla magazynu Style
szczegóły...

FINITO

Mam ambiwalentne uczucia. Z jednej strony chciałabym zaoszczędzić najbliższym rozpaczy, cierpienia. Chciałabym, żeby pamiętali wszystko co najpiękniejsze, najlepsze nasze wspólne chwile, żeby cieszyli się, że w ogóle byłam. I żeby mój duch zamieszkał w ich wspomnieniach, i żeby one stały się rajem - tylko taki raj jestem w stanie sobie wyobrazić teraz, kiedy żyję. Ale żeby tak właśnie stać się mogło muszę najpierw się rozliczyć - przed sobą i światem. Chciałabym zdążyć, nie każdemu jest to dane. A powinno... Na wszelki wypadek codziennie spłacam swoje długi. Z drugiej strony jeśli nikt po mnie nie zapłacze, czy będzie to oznaczać, że niewiele warte było moje życie? Nasza tradycja każe przecież płakać, obserwuje się najbliższą rodzinę podczas pogrzebu. Jak żona nie zaszlocha i nie rzuci się na trumnę, znaczy, że albo ona bez serca, albo on wcale nie był taki świetny. Nic bardziej złudnego. Podczas nagrań podobno zakładano się, czy zaśpiewam "kochałam tylko siebie", czy w ostatniej chwili zrezygnuję i pojawi się wersja "kochałam tylko ciebie". Nie zmieniłam tekstu. Kochać siebie naprawdę jest trudniej. Kiedy się to zrozumie, łatwiej dać miłość innym.

AMENT

Ile jest takich tygodni, że nie dzieje się nic nadzwyczajnego... nic nas nie porwie, nie będzie najmniejszych uniesień, nic nas nie zachwyci. Przeważnie właśnie tak wygląda życie. Bez nagłych wzlotów i upadków. Pewnie właśnie na tym polega jego uroda. Trudno się jednak z tym pogodzić, że ziemia nie drży pod naszymi stopami za każdym razem, kiedy idziemy na spacer. Więc ten siódmy dzień to metafora nadziei na absolutną wolność, L4 od przeznaczenia. Macie wolny czas, zróbcie z nim co chcecie. Ale nie do mnie pretensje jeśli i wtedy nic ciekawego się nie wydarzy. Tak mógł pomyśleć Bóg dając nam niedzielę. Szkoda, że nie było ósmego dnia stworzenia, nikt nie lubi poniedziałków...

GITES

Ta zwrotka określa mnie tak bardzo, że w zasadzie niewiele więcej można dodać. Wieczne niespełnienie, niepokój i tęsknota za czymś nieosiągalnym to moi nieodłączni towarzysze. Nie wchodzę jednak do wody, która budzi moje podejrzenia i istnieje niebezpieczeństwo, że porwałby mnie jej nurt. I choć pewnie podwodny świat jest interesujący, to fakt, że jest blisko dna również budzi moją podejrzliwość. Wolę szukać głębi siebie na brzegu, niż mieszać się z patykami i plastikowymi butelkami w głównym nurcie, czy walczyć z nim płynąc pod prąd. Chętnie pomacham "odważnym" z lądu, czasem nawet popatrzę jak wymieniają się żółtą koszulka lidera.

KAMIEŃ

To prawda, że najbardziej jesteśmy hojni wobec tych, których sami sobie wybieramy. Ci, co się dopraszają i dobijają do naszych drzwi często budzą jedynie irytację, znacznie rzadziej współczucie. I prawda również, że zło, którego coraz więcej, jakby się rozmnażało przez pączkowanie, budzi coraz mniejszy sprzeciw. Trudno się z tym pogodzić, zwłaszcza jeśli dostrzega się u siebie symptomy znieczulicy. Za to dobro wytrąca nas z równowagi, bo w czasach kiedy grzech jest tylko semantyczną figurą biblijną, trudno zachować choćby obojętność wobec czegoś, co nie jest "trendy". Wszystko można zbagatelizować, tylko że wcześniej wypadałoby się zastanowić.

WIEM

Denerwująca jest ta świadomość przemijania. I ten bunt, który się rodzi pod jej wpływem nie dotyczy tylko upływu czasu. Z tym można by się jeszcze pogodzić, powyrzucać lustra, nie robić sobie zdjęć, nie przeglądać się w innych niż własne oczach. To przy odrobinie samozaparcia jest do wykonania. Najgorszy jest jednak upływ miłości, to, że nie da się jej zatrzymać w pierwotnym kształcie. Sama przeradza się w przywiązanie, nie daj boże w przyzwyczajenie. Ciągle wierzyć w tą samą miłość to absolutna doskonałość. Ale nie można nieustannie patrzeć na słońce, to grozi ślepotą a nie olśnieniem. W najlepszym wypadku migają pod powiekami wypalone plamy...

FADO

Największym wynalazkiem jest pamięć - i nie myślę tu o megabajtach, choć one też mają swoje dobre strony. Zdążyłam już zauważyć, że tak naprawdę jesteśmy sami, ale bez pamięci nawet nas by nie było... Więc staram się jak każdy romantyk zachować najpiękniejsze chwile, za wszelką cenę zatrzymać je przy sobie. Łatwiej do nich wrócić, przeżyć na nowo, zrekonstruować, kiedy jakiś ślad się po nich zachowa - choćby zasuszony i wyblakły. Moja ulubiona pisarka Woolf twierdziła, że tylko te najgorętsze, niecodzienne chwile są warte zapamiętania, reszta to zwykła codzienność. A czy jest coś, co ma większą temperaturę od uczuć? Miłość to piękna choroba. Nikt się nie chce z niej leczyć, smutno gdy sama przejdzie. Wtedy lekarstwem okazuje się druga miłość. Taka homeopatia...

ZONA

Każda planeta potrzebuje odkrywcy, nie po to żeby istnieć, ale by nadał jej nazwę, oswoił. Zwierzęta reagują na swoje imię, przybiegają, tulą się, podają łapę, czekają na cieplejszy gest. Tym bardziej ludzie i ich kosmos. Ciała niebieskie nie są do końca poznane, spekulujemy na temat, które z nich są sobie bliższe i dlaczego, skąd się wzięły. A tymczasem mijamy się jak one, często obawiając się, że wskutek zderzenia wybuchnie cały wszechświat, omijamy się więc szerokim łukiem. I wypadamy z orbity, zamiast się połączyć albo przynajmniej krążyć po wspólnej przez świetlne lata. Jestem z tych, którzy wolą żałować tego co zrobili, niż mieć do siebie żal, że zaniechali przed startem. Oczywiście nie w każdej... sferze. Choć kosmos wszystko już widział i wiele zniesie.

UNIKATE

Wbrew pozorom nie jestem odważna. Pocieszam się teorią, że odważni są przeważnie lekko wyprani z wyobraźni. Nie myślę o ratowaniu tonącego, chodzi mi o zwyczajną asertywność. Tak trudno powiedzieć "nie", kiedy ktoś wyraźnie nie tego od nas oczekuje. Wtedy lepiej milczeć. Ale to metoda na przeczekanie, nie sprawdza się na dłuższą metę. Niestety. Bo jeśli umeblujemy sobie życie taką ilością ciężkich, niewygodnych mebli, to żadna firma od przeprowadzek tego nie udźwignie. Przyjdzie zostać w tym zagraconym mieszkaniu i przeciskać się między szafami, z których co jakiś czas będą wypadać na podłogę piętrzące się problemy. Ucieczka na emigrację też straciła sens, bo granice są przecież otwarte, a paszport w szufladzie. Więc najlepiej stawić czoła i nie bawić się w ciuciubabkę. Tylko... jak?

SARA

Los pięknych słów jest niezwykle kruchy, można go złamać nieodpowiednim - przypadkiem, bez złych intencji, mimochodem. I nie da się tego cofnąć, wymazać gumką myszką - zawsze można przeprosić, ale to niewiele zmienia, bo słowo już padło. Póki jesteśmy dla kogoś tajemnicą, można nas dowolnie interpretować. Ale kiedy stajemy się przeczytaną książką, każda reakcja zaczyna być czytelna, czarno na białym, gdzieś znika ten piękny nimb, aura, nasze zachowania zaczynają być przewidywalne. I tego momentu z całego serca chciałabym uniknąć. Bo skoro człowiek jest ledwo zaczęty, to istnieje nadzieja, że może też nieskończony?

SAMA

Lepiej czuć ból niż w ogóle nic nie czuć. Jednak ból permanentny ma głęboko ukryty sens. Dla mnie - zbyt głęboko. Jeśli poza nim nie ma miejsca nawet na chwilę refleksji, na dystans, jak go zrozumieć? Kiedy? Więc zostańmy przy drobnych ranach. Jedynym wentylem bezpieczeństwa zwalniającym nas z poczucia winy za beztroską radość życia, jest przejściowe cierpienie. Chyba na tym polega fenomen masochizmu. Zatem warto chyba być w kontakcie ze swoim aniołem stróżem, choćby po to, by dać mu czasem wychodne.

LULLABY

Nie ma przykazania, żeby nie kłamać. Różne te kłamstwa zresztą bywają. Cel czasem uświęca środki. W przypadku dzieci - nawet bardzo często. Jeśli budzi się w nocy, bo boi się o Babcię i Czerwonego Kapturka należy natychmiast podjąć akcję resocjalizacyjną wobec wilka. Szczerze powiedziawszy najlepiej podmienić go w bajce dobrym wilczurem, który pilotuje dziewczynkę a na koniec skromnie, w otoczeniu wyżej wymienionych oraz Gajowego, konsumuje przy stole kanapki oraz leguminę. Na zapoznanie się z dewiacjami występującymi w osobowościach czarownic, smoków i potworów, przyjdzie czas. Niestety szybciej, niż nam się wydaje, ale fragment dziecka, które wierzy także w dobre bajki i szczęśliwe zakończenia, może uda się uchronić na zawsze?

ALICE

To po prostu Alicja w krainie czarów. Możemy być dla siebie samych tajemniczym ogrodem, jeśli tylko czule i sensualnie potraktujemy nasz emocjonalny dobytek. Jeśli zdobędziemy się na wielką delikatność, subtelność i to będzie nasz sposób na postrzeganie świata i traktowanie ludzi, to samo otrzymamy w zamian. Gdyby się jednak tak nie stało, bo przecież wszystko jest możliwe, to i tak wygramy mając na podorędziu ekologiczny kwiat, pachnące słowo, wszystko co znalazło w nas schronienie. Bóg rzeczy małych sprawi, że garderoba Calineczki stanie się dla nas więcej warta od całego haute couture.

Wszelkie prawa autorskie związane ze stroną oraz materiałami zamieszczonymi na niej, są wyłączną własnością Renaty Przemyk. Kopiowanie całości lub części znajdujących się na niej materiałów, bez zgody właściciela jest surowo zabronione. (C) & TM Renata Przemyk. All rights reserved.
Webmaster: AlienArt Projekt i realizacja witryny: AlienArt Hosting: desk.pl